TALENT NIE JEDNO MA IMIĘ

: 04.04.2021
POWRÓT

Można się długo i namiętnie spierać czy „talent” powinien być na szczycie piramidy, jak chcą twórcy Stowarzyszenia 3T, czy też jej fundamentem, na którym budują się dwa tak różne, z różnych filozofii pojęcia: „tożsamość” i „technologia”. To taka sytuacja, w której nie będzie zwycięzcy. Każdy z adwersarzy zgromadzi równie długą listę ważkich argumentów w analizie S(W)O(T) przemawiających za jego stanowiskiem. Finał: remis!


Członkowie Stowarzyszenia 3T jasno i dobitnie wyłuszczyli swoje credo przywołując na swoje sztandary słowo „talent”: kreatywność, innowacyjność, liderowanie. Jeden przymiot charakteru implikuje drugi, trzeci i czwarty…

Niemniej, dla wielu (chyba wbrew intencjom inicjatorów Stowarzyszenia) pierwszym skojarzeniem z talentem będą jego, talentu, konotacje biblijne: przypowieść Mistrza z Nazaretu o talentach, przypowieść o nielitościwym dłużniku (Ewangelia św. Mateusza), a także, głównie, jako jednostka pieniężna, czy wagi (złota, srebra).

Serfując po internetowym* morzu (nie)wiedzy można się dowiedzieć arcyciekawych, momentami szokujących wręcz, rzeczy.

Dociekliwi badacze oszacowali nowotestamentowy talent na 58,9 kg i przeliczyli, że dziś wart byłby 1 152 000 zł (słownie: jeden milion sto pięćdziesiąt dwa tysiące!). Sumka po wielokroć robi wrażenie. Ówczesny robotnik na 1 talent musiałby zasuwać 20(!) lat. Szokująca jest kwota (w przeliczeniu na „nasze”), jaką miał oddać władcy nielitościwy dłużnik. Owe 10 tys. talentów to… 11 mld zł (słownie: jedenaście miliardów)! Przy takiej sumie aż trudno zrozumieć, że swojemu dłużnikowi nie podarował owych pożyczonych 100 denarów – 19,2 tys. dzisiejszych złotówek (słownie: dziewiętnaście tysięcy dwieście)… Jeszcze więcej emocji wzbudzi dywagacja: ile dzisiaj miałaby na swoim koncie wdowa, gdyby ów przysłowiowy, wdowi grosz ulokowała w banku na procent…

Lekki(?!) szok można przeżyć, gdy w Wikipedii trafi się na hasło: „Uzdolnienie (talent)”. Kto odważny porwałby się, by go omówić: „W cybernetycznej teorii systemów autonomicznych (autonomów) talent to preferencyjność korelatora. Im jest ona większa, tym większa jest zdolność systemu autonomicznego do wytwarzania wyobrażeń szczególnego rodzaju[1], co odpowiada talentowi intelektualnemu w psychologii. Ponieważ korelator ma wpływ na efektory oddziałujące na otoczenie systemu, rodzaj i stopień sprawności tej drogi owocuje talentami ruchowymi, praktycznymi. W korelatorach zbudowanych w postaci sieci neuronowej talent zależy głównie od gęstości ułożenia neuronów odpowiedzialnych za dany rodzaj operacji, działań. Im jest ona większa, tym większy talent i odwrotnie”.

Dla laika to klasyczne tłumaczenie ignotum per ignotum.

„Po ludzku” już wyjaśniono drugie hasło, z tego samego źródła: „Uzdolnienie (talent) – wrodzone lub nabyte predyspozycje w dziedzinie intelektualnej, ruchowej lub artystycznej przejawiające się ponadprzeciętnym stopniem sprawności w danej dziedzinie lub zdolnością do szybkiego uczenia się jej.”

Niedosyt może natomiast wzbudzić „Klasyfikacja uzdolnień (talentów). Wymieniono ich 12, ale próżno w nich szukać tak obecnie cennych, cenionych i na topie jak choćby: talentu biznesowego, talentu do przewodzenia czy zarządzania zespołami ludzkimi, koncernami, mediami, talentu do zarabiania pieniędzy, talentu wodzenia za nos, wciskania ciemnoty suwerenowi, czarnego PR, składania obietnic na wyrost…

Ktoś celnie powiedział, że… drogi, które są łatwe i proste pokonuje się z przyjemnością, ale te usłane wyzwaniami pozwalają stać nam się silniejszymi i lepszymi ludźmi. Dopełnijmy: trudności hartują charaktery i… talenty.

I dzięki tej poincie lądujemy (wreszcie) na naszym podwórku. Wśród góralskich mądrości znajdziemy i takie: „W górach początek wody, a koniec chleba”. Potwierdzenie tych słów, bez trudu, możemy znaleźć pod Giewontem, Jaworzyną Krynicką i pod wzgórzem Majdan. Tam i tu hartowały się charaktery, by, kiedyś, przeżyć od przednówka do żniw. Nieurodzajna ziemia rodziła samorodne talenty do snycerki, ciesiołki, skrzypiec, haftu, sztuki gotowania czegoś z niczego…

Kreatywność, pozytywny indywidualizm, umiejętność odpowiedzenia na wyzwania ujawniły się w Lachach po pożegnaniu, bez żalu, minionego, niechcianego ustroju. To była istna eksplozja inicjatyw, pomysłowości i przeróżnych talentów. Każdy rodzi się z jakimiś talentami i głównie od niego zależy, czy je odkryje, czy przełamie ewentualne bariery, aby się motywować i je wykorzystywać.

W Ameryce „standardową”, niemal mityczną, historią sukcesu jest droga od pucybuta do milionera.

Na Sądecczyźnie fortuny rodziły się, zgodnie z procedurą: najpierw w głowach, a potem w piwnicach, garażach, na podwórkach, w sadach, na polach, na rowerze, w kurniku…

Przykładów dostarcza nie tylko lista najbogatszych Polaków Forbesa. Wystarczy wyjrzeć przez okno, by się upewnić, że niezbyt wielkim, publicystycznym nadużyciem i przesadą jest teza, iż w Nowym Sączu jest najwięcej milionerów na kilometr kwadratowy.

Chapeau bas przed paniami (a jakże) i panami, ich uzdolnieniami i talentami.

Sądeckie jest jedną z największych (in corpore, geograficznie) baz transportowych (ile firm, ile trucków?!) w Polsce! Sądecczyzna słynie z sadów, a Nowy Sącz z ich przetwórstwa. Nie jest tajemnicą, że przewodniczący(!) KGW robi konkurencję Łącku i tej …co daje krzepę, krasi lica, czyli niematerialnemu dobru kultury swoimi, sądeckimi wyrobami…

Sądeckie okna i bramy zawojowują europejskie rynki. Tu, poza tradycyjnymi ośrodkami akademickimi, na wzór zachodni, rodziła się, jako jedna z pierwszych w Polsce, uczelnia wyższa. Sądeckie, markowe lodowe słodkości też wędrują po Europie. Współczesny, sądecki kolejarz już nie kojarzy się z twarzą umorusaną węglowym pyłem i czarnym drelichem, a pracownikami w niemal kosmicznych kombinezonach i dizajnerskimi pociągami jeżdżącymi nie tylko po naszych torach, ale i pod Wezuwiuszem.

Sądecki kapitalizm miał, ma swoje przyczółki nie tylko w wielu krajach Europy (także poza UE), ale i na bardzo Dalekim Wschodzie…

O sądeczanach, którzy przyciągali także do Nowego Sącza politycznych i biznesowych VIP-ów, nie tylko z Polski, nie można nie wspomnieć. Przykłady utalentowanych i uzdolnionych twórców i twórczyń: muzyków, aktorów, dziennikarzy, sportowców, plastyków, polityków i naukowców, którzy wyszli poza sądeckie podwórko, można mnożyć…

Zazdrośnikom dedykuję krótką i zwięzłą ripostę, znanego w Nowym Sączu kabareciarza, tekściarza i poety, gdy ktoś krytykował (bez sensu) jego twórczość: Zrób to k…wa lepiej!

Umiejętność destrukcyjnego działania to też swoisty talent, choć niszczący i niepożądany w życiu społecznym. Lidia Jasińska (aforystka) konkluduje: „Dobrze, gdy między ambicję i tupet wkradnie się choć odrobina talentu.” Słowo „dobrze”, w kontekście tych przymiotów, musi budzić opór. Nadzieja, że talent do destrukcji jednych sprowokuje przeciwwagę - pozytywne kontrdziałania, wyzwoli społecznie pożądane talenty w innych.

W rozmowie o talentach nie może braknąć kilku celnych sentencji, nie tylko tuzów pióra. Stanisław Jerzy Lec przekornie, jakże mogłoby być inaczej, prowokuje: „Chwila poznania swego beztalencia jest błyskiem geniuszu.

Honore de Balzac – trafnie i serio: „Talent polega na połączeniu siły twórczej ze zdolnością wykonawczą.” i „Nie istnieje wielki talent bez wielkiej siły woli.”

Andre Gide (francuski prozaik, laureat literackiej Nagrody Nobla) dostrzega jeszcze inny, ale bardzo motywujący aspekt w dziedzinie „talentologii”: „Talent to strach przed porażką”.

Z bardzo Dalekiego Wschodu pochodzą dwie, anonimowe i przekorne sentencje: „Kobieta lubi talent, mężczyzna woli piękność” i Dla mężczyzny cnota jest talentem, dla kobiet brak talentów jest cnotą”.

Nie wiem, czy sądeczanie wielu talentów, które rozwinęli i wykorzystują z pożytkiem dla siebie i innych, byli pilnymi uczniami na katechezie i słuchaczami ewangelicznych czytań podczas niedzielnej liturgii. Pewne jest natomiast, że właściwie odczytali przesłanie przywołanej przypowieści o talentach. Egzegeci Księgi nad księgami podkreślają jej wielowymiarowość: co boskie – Bogu, co cesarskie… Talent jest darem: dla wierzących – od Boga, dla niewierzących - od Natury, na wielu poziomach: dary duchowe i materialne: zdrowie, IQ, wykształcenie, pieniądze, majątek, szanse i możliwości, a naszą powinnością jest ich spożytkowanie i pomnażanie.

Oczywistym wnioskiem z przypowieści o talentach jest to, że zaniechanie, kunktatorstwo, marnotrawstwo (talentów - bogactwa) jest, w Bożym przesłaniu – grzechem wobec boskiego imperatywu: (…) i czyńcie ją (ziemię) sobie poddaną (Biblia Warszawska), w cywilnym – swego rodzaju „przestępstwem” wobec siebie, szansy i możliwości, jakie otrzymujemy.

Ergo: wykorzystanie talentów (umiejętności) do np. robienia biznesu to przejaw właściwego ich pojmowania i użycia.

Teza: Talent niejedno ma imię! Cnd (co należało dowieść).

 

 

Sądecki Krzok

Budujmy fundamenty wielkiego, nowoczesnego miasta dziś,

ale wyobraźmy go sobie za kilkanaście lat do przodu.

MASZ PYTANIA?

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI mailowo LUB PRZEZ MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE

Stowarzyszenie NOWY SĄCZ 3T

KRS 0000818808

NIP 7343578104

REGON 385128397

NR KONTA 23 1870 1045 2083 1069 2962 0001

biuro@nowysacz3t.pl

ul. Darowskiej 10 33-300 Nowy Sącz

Nowy Sącz 3T

@NowySacz3T

@NowySacz3T